wtorek, 20 października 2009

Antyfirmy

http://sprzedaz.nf.pl/Artykul/9884/Str_3/Internetowe-ksiegi-skarg-i-zazalen/inicjatywa-spoleczna-internet-skargi-domeny/

W artykule piszą o antystronach i możliwym wpływaniu Klientów na poprawę jakości czy to obsługi czy pracy. Artykuł warto oczywiście przeczytać i porównać jak to funkcjonuje w naszej rzeczywistości.

Najszybszy i najprostszy przykład jaki mi przychodzi do głowy, to moja historia z Inforem. O tym szerzej później. Teraz na temat strony o pracodawcach, gdzie założeniem było informowanie o warunkach pracy w firmie. Strony nie działają, bo obruszyli się pracodawcy i zadziałali tak, że koniec z darmowymi informacjami w sieci:(

Drugi przykład: na forum gazeta.praca chciałam zacząć dyskusję na temat warunków pracy, zwalniania i zatrudniania w Infor Training Sp. z o.o., ale administrator wyrzucił ten wątek. Myślę, że szkoda, bo wielu ludzi stamtąd nieciekawie wyrzucono...

Załączam do sukcesów, bo nie dałam się sprowadzić do trybika w machinie korporacyjnej, a forma w jakiej się wszystko zadziało pokazuje, że:
- miałam rację,
- mam silny charakter,
- byłam bliska sukcesu:)

środa, 14 października 2009

Myślodsiewnia

Od pewnego (dłuższego) czasu szukam narzędzia, które pozwoliłoby mi z łatwością oddzielić myślowe plewy od ziaren. Ma to związek z ogromem możliwości i koniecznością decydowania: na co pieniądze wydam teraz, z kim spotkam się teraz, dlaczego powinnam teraz powiedzieć "nie", jak nie dać się emocjom... Wiem, że Kasia, mój przewodnik duchowy, zna narzędzia, które pozwalają jej łatwo dotrzeć do podstaw podejmowania decyzji, a ja się tego uczę... I najlepszą metodą okazuje się napisanie do niej maila... Wymaga to ode mnie sprecyzowania myśli i faktycznie odsiania, już u siebie, tego co nie uważam za ważne... Myślodsiewnia jest tak skuteczna , że nie muszę już tego napisanego maila wysyłać:)

I sama do tego doszłam:) Kolejny sukces:)

środa, 30 września 2009

Zarobić pierwszy milion?

Spotkałam się wczoraj z fantastyczną osobą, Justyną, która oprócz wielu sukcesów w sprzedaży odnotowała dodatkowy - sukces w zarządzaniu finansami. Podzieliła się swoją wiedzą i otworzyła mi głowę na zjawisko pieniądza w życiu. Po zastanowieniu, wcale nie długim, odkryłam, że kluczem do sukcesu finansowego, oprócz znajomości mechanizmów rynkowych i skutecznych narzędzi, jest POLUBIENIE własnych pieniędzy. W odróżnieniu do takiego zwykłego lubienia, to POLUBIENIE niesie za sobą dodatkową energię, na wskroś pozytywną, przeznaczoną tylko dla tych, którzy znają sekret..

Dzięki Justynie, a pośrednio dzięki mojej przyjaciółce Kasi, i ja znam tę tajemnicę... Należę do elity wtajemniczonych i już pracuję na to, by stać się milionerką - dosłownie.

Czy są już chętni na to szkolenie?

poniedziałek, 7 września 2009

Szkoła

I zaczęło się... Szkoła... dla mnie, okazuje się, spore obciążenie logistyczne: jednego punktualnie zaprowadzić do szkoły w jednej części miasteczka, a drugiego już z nieco mniejszą presją, do przedszkola w drugiej części. Pierwszego dnia zajęło mi to ponad 1,5 godziny - ale to było pierwszego dnia... I ja właśnie o tym. Junior, pierwszego dnia, czyt. pierwszego września, wsiąkł w szkołę. Dosłownie. Ustawił się przy narysowanej kredą na boisku linii i czekał. Po chwili, naprawdę, została odkryta jego osobowość - otrzymał funkcję (trzymał umieszczoną na kiju tabliczkę z nazwą swojej klasy) - i był bardzo dumny. A potem to już poszło z górki: zajęcie miejsc w ławkach, sprawdzenie listy, a nawet dowcipy.

Drugiego dnia, ja matka, stałam zagubiona pośród siedmiolatków i nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Musiałam wyglądać osobliwie, skoro Pani świetliczanka podeszła zapytać, czy mi w czymś nie pomóc:) A dziecko? Błyskawicznie znalazło kolegów, obsłużyło się w stołówce i ... jest szczęśliwe.

Dlaczego w sukcesach? Nie wiem, czy w ogóle my dorośli mamy wpływ na proces dostosowywania się do aktualnych warunków, ale jeśli tak, jeśli mamy wpływ - to udało nam się. Od pewnego czasu obydwoje obserwowaliśmy tę juniorową łatwość do zmian i tempo uczenia się, nigdy nie musieliśmy jednak tego sprawdzać. Szkoła okazała się wiarygodnym testem: dla nas, rodziców i zdolności syna. Na razie jest sukces nas wszystkich. Przed nami kolejne etapy wdrażania w edukację, ale to już temat na kolejny opis sukcesu:)

piątek, 4 września 2009

Szesnasty kilogram

Dzisiaj w swoim dzienniku odchudzania odznaczyłam 16 kilogramów mniej. Satysfakcja olbrzymia - nie do opisania. Dodatkowo zrobiłam to sama. Wspierając się oczywiście dobrymi radami dostępnymi na forach internetowych i publikacjami o zdrowym stylu życia. Jednakowoż jest to naprawdę wielki, i tylko mój, SUKCES. Oczywiście w związku z tym mam całą masę pomysłów. Jednym z nich jest założenie prawdziwej i efektywnej Szkoły Odchudzania. Chcę dzielić się z ludźmi swoim doświadczeniem. Klaruje mi się to od pewnego czasu, a nawet pojawiają się konkrety. Ale na razie sza. Napiszę, gdy będzie sukces:)

środa, 26 sierpnia 2009

Odpowiednie sale szkoleniowe

Szukając miejsca, gdzie mogłabym realizować swoje szkolenia i coaching trafiłam na
Panią Agnieszkę z ośrodka na ul. Bobrowieckiej. Ośrodek ma 120 sal, dwie restauracje i hotel w 3 standardach... Do tego możliwość wynajęcia sal na godziny, windy i niezbędne wyposażenie szkoleniowe. Mogę tam myśleć o sesjach coachingowych i o szkoleniach.

I mieści się w centrum Warszawy, a co równie ważne - 20 minut drogi od biura...


A sukces? Widzę go jako rozwiązanie moich niepokojów: gdzie się spotykać i gdzie proponować szkolenia, żeby było dobrze. I najlepsze jest to, że nie jestem zobligowana do realizacji TYLKO w tym miejscu. Na życzenie Klienta mogę realizować szkolenia wszędzie, gdzie będzie odpowiednio, a tutaj zapewniają mi w zasadzie wszystko co niezbędne.

poniedziałek, 3 sierpnia 2009

Urlop

A na urlopie zawiłe sprawy stają się zupełnie nieważne i drugoplanowe. Cieszę się z tego czasu z dziećmi, ze spacerów i wspólnego gotowania. Za sukces uważam to, że odłożyłam WSZYSTKIE WAŻNE SPRAWY na później. Teraz jestem tym, kim jestem - mamą wspaniałych synów, z którymi jadę jutro na fantastyczną wycieczkę do Gdyni.

Myślę, też od tym co przede mną. Długi spacer leśną drogą to wspaniała okazja, by pobyć z samą sobą (jak bym tego miała za mało;P) i podsumować wydarzenia. Dzieci mają fantastyczną umiejętność zadawania trudnych pytań - i dają mi wyraźnie do zrozumienia, że wszystko pozostałe to pestka...Sukcesem w tej obecnej sytuacji jest umiejętność odpowiadania na trudne pytania (ech, nie bez satysfakcji oceniam posiadanie dyplomu magistra nauk humanistycznych): skąd ten zuk? dlacego pscoła bzycy? a dzewo jest wysokie? a wiwiólka jest dzika? a dzewo się lusa? a dlacego moze faluje? a dlacego pod piachem jest woda? itp...