Niezręcznie mi było patrzeć na ostatnie wydarzenia i wiedzieć, co napisałam. Czerwone światło, czerwonym światłem, ale katastrofa miała ludzki wymiar - nie historyczny. Tyle pogrzebów, tyle zniczy, tyle wyrazów pamięci, które pojawiły się w ostatnim czasie dało obraz społeczeństwa spójnego - choćby moralnie czy po prostu zwyczajowo. To było dobre patrzeć na tłumy skupione według jednej sprawy. Dlatego tak mi niezręcznie z tym co pisałam poprzednio - bo dodatkowo mam poczucie, że raczej rzeczywiście był to niefortunny zbieg okoliczności. Smoleńsk połączył nawet dwa narody. Putin ściskający Tuska - to robiło wrażenie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz