Opracowanie PARPu. Peczytałam fragment. Wydaje się być interesujące...
http://www.parp.gov.pl/files/74/81/545/13068.pdf
Dałam sobie 90 dni, aby nauczyć się osiągać każdy sukces o jakim pomyślę:) Marzę o zarobieniu przyjaznych pieniędzy i nie zarobieniu się po pachy. Chcę potem tego uczyć innych, więc plan wydaje się być dojrzały... Czy na pewno? Śledź tego bloga, żeby to sprawdzić. 13 grudnia będzie wiadomo, co zrobiłam i co osiągnęłam:)
czwartek, 17 maja 2012
środa, 16 maja 2012
Biznes, nietoperze, joga...
Odrabiałam z dzieckiem niedawno lekcje. Miał ułożyć krzyżówkę, której hasłem było nietoperze. W encyklopedii znaleźliśmy masę informacji, miedzy innymi o echolokacji:) Przypomniało mi się "Przywództwo Alfa" Roberta Diltsa. Porównywał on zdolność największych liderów do odnajdowania się w rzeczywistości i reagowania na nią do tej szczególnej umiejętności nietoperzy. Dzięki niej, mimo że nie widzą wyraźnie, mają zdolność dopasować zachowanie (ominąć przeszkodę, polować...) do warunków.
W biznesie, "skanowanie" to jedna z ważniejszych umiejętności przywódcy. Pozwala mu wcześnie przewidywać niebezpieczeństwa i znajdować nowe, lepsze strategie. W sprzedaży - i w zarządzaniu w ogóle - stale istnieje konieczność monitorowania rynku: konkurencji, klientów, cen, innowacji. Bazą dla "skanowania" są oczywiście: ugruntowana wiedza biznesowa, różnorodne doświadczenia zawodowe, sprawdzone relacje z ludźmi. Ale bez wewnętrznej, mocnej postawy, bycia tym, kto przewodzi to wszystko jest płytkie. Spotykam się często z ludźmi, którzy - mimo, że pełnią strategiczne role w swoich firmach, zespołach - nie mają wystarczającej energii, by być liderami. Dokądś idą, polecają nawet zadania swoim ludziom, zatrudniają nowych. Ale sprawia to wrażenie podszytego strachem, kruchego... Biznes tego nie lubi. Biznes - mimo swojej elastyczności - kocha stabilność, wartości, prawdziwego człowieka. Bez nich nie istnieje.
Dobrze by było, dla zdrowia biznesu i powodzenia przedsięwzięć, by każdy menedżer mógł poświęcić, regularnie, przynajmniej godzinę w ciągu dnia na "skanowanie" rynku: siebie i otoczenia. To mogą być zarówno prasówki jak i pleciugi z przyjaciółmi przez telefon (bez tracenia kontaktu z rzeczywistością). Uzupełnione pracą z ciałem: jogą, medytacją, sportem, pasją itd wyostrzają umysł i faktycznie pozwalają dostrzec to, co najważniejsze w rzeczywistości. Oddzielić plewy od ziaren. "Skanowanie" więc, jest tą szczególną umiejętnością korzystania ze wszystkich dostępnych zasobów w celu kreowania rzeczywistości, dopasowywania jej dla siebie.
Wielu menedżerów zamyka się na tę formę pracy w biznesie - odłączając się jednocześnie od dużego osobistego zasobu, jakim jest intuicja, przekonania na swój temat, system wartości itp... Gdy odkryją co w rzeczywistości nimi steruje, i że teraz - gdy to wiedzą - mogą świadomie korzystać z tych zapomnianych zasobów, zaczynają żyć inaczej, widzą więcej. Nabierają lekkości i przyspieszenia. Sterują swoją rzeczywistością i wyczuwają w niej najmniejsze zmiany. I mówią: wreszcie czuję się jak we własnym ciele i we własnej rzeczywistości... Piękne...
sobota, 12 maja 2012
Zarządzanie kontaktami cz.3
Co więc zrobić, by wyróżnić się i sprawić, by znaleźć się na liście ulubionych kontaktów swojego Klienta?
Czy na pewno chodzi o wyróżnienie się i wykonywanie swojej pracy inaczej niż wszyscy?
Przyjrzałam się swojemu obszarowi działania i osobom, z którymi łączą mnie relacje: przyjaciołom, Klientom, kontaktom biznesowym. Wszyscy oni, jednoznacznie, deklarują, że potrzebują świętego spokoju: do życia i do pracy... Gdy w słuchawce słyszą człowieka, który próbuje im coś sprzedać zrzucają kontakt. Gdy spotykają człowieka, który na pierwszym spotkaniu opowiada o swoim biznesie, słuchają zainteresowani, ale jasne jest dla nich, że niewiele z tego wynika.
Jak więc sprzedawać - aktywnie - by gwarantować święty spokój potencjalnym klientom i - mimo to - mieć konieczny efekt (cashflow)? Najważniejszym zadaniem dla sprzedawcy będzie sprawienie, by Klient dobrze wiedział czym on - konkretny sprzedawca - się zajmuje i miał łatwy dostęp do informacji o szczegółach produktu, gdy tylko tego zapragnie. Łatwe? Tak, ale nie proste. Wiemy to już, że zwykła wymiana wizytówek jest konieczna. Jednak nie załatwia tematu sprzedaży. Ten rodzi się w relacji, którą buduje się tygodniami, miesiącami, a niektóre latami... (Gdy w firmie jest spora rotacja pracowników sprzedaży, trudno dziwić się, że nie angażują uwagi w długoterminowe relacje. Wiedzą, że za kilka miesięcy będą w innym miejscu, poddani innym regułom). Jak więc mieć pewność, że da się wyżyć ze sprzedaży? Wydaje się, że istnieje tutaj konieczność łączenia różnorodnych sposobów poszerzania bazy kontaktów, dysponowanie interesującą ofertą i stała obecność na rynku. Za najważniejsze jednak uważam SŁUCHANIE KLIENTA i STAŁE SKANOWANIE RYNKU.
Zarządzanie kontaktami cz. 2
No dobrze... Ale większość wizytówek, które do mnie trafiają to Klienci spoza mojego obszaru zainteresowań. Co mam z nimi robić, żeby nie tracić energii na pracę z tymi nierokującymi? Temat wydaje się być żywy dla wszystkich, którzy w poszukiwaniu Klienta dostrzegają na rynku przesyt sprzedających niż kupujących:)
Zdaje mi się, że nie ma tu jednej recepty na sukces. Widać, że jest potrzeba przejmowania aktywności na rynku i docierania do osób, które są decyzyjne dla naszego biznesu. Z drugiej - ludzie deklarują, że wolą kupować wtedy, kiedy chcą. Nie na siłę... To sprzeczne interesy i żeby utrzymać się ze sprzedaży, warto znaleźć sposób, by sobie ułatwić życie: zapewnić przepływ gotówki i stałość relacji sprzedażowych... W zależności od branży celem może być:
1. sprawienie, by Klient sam zwrócił się do nas - sprzedawców, gdy czegoś potrzebuje...albo polecił nasze usługi swoim znajomym...
2. pamiętał o nas, gdy w jego firmie pojawia się potrzeba zrealizowania konkretnego projektu.
To oznacza także, że warto w swojej pracy skupiać się na
- zbieraniu kontaktów i dbaniu o to, by było ich sporo,
- dbaniu o transparentność i przepływ informacji - by klient wiedział w czym jesteśmy najlepsi, w czym się specjalizujemy i w czym możemy mu pomóc,
- byciu dostępnym dla niego, a może także dla jego przyjaciół i klientów...
Trudność, może polegać jedynie na tym, żeby zachować we wszystkim równowagę i jakiś rodzaj niespodzianki dla klienta. Często w sprzedaży działamy intuicyjnie i powielamy pomysły. Maile, newslettery, biuletyny - to może zrobić każdy... A co możesz zrobić tylko Ty dla swojego klienta, znajomego, przyjaciela, by zachęcić go do utrzymania relacji z Tobą? ...To będzie dobry temat na następny post:)
wtorek, 8 maja 2012
Zarządzanie kontaktami
W tym tygodniu wybieram się na szkolenie z zarządzania kontaktami. Ciekawi mnie, co to za temat i co nowego można zrobić, by sprawniej zamieniać kontakty w kontrakty.
Odkąd jestem członkiem organizacji networkingowej (BNI Stars, Warszawa) tygodniowo trafiają w moje ręce dziesiątki wizytówek. Gdy do tego dodam uczestnictwo w biznes mikserach organizowanych przez inne warte uwagi organizacje mam jasność, że coś należy zrobić z tym, bo one leżą i czekają. Większość z tych kontaktów - tak mi się wydaje - to nie są moi klienci (no może na coaching, ale to temat do dyskusji, komu to naprawdę sprzedawać). Często zatrzymuję się nad nimi i pytam samą siebie, co z tym zrobić...
Przecież... chcę dać się poznać. Jestem na takim etapie, że potrzebuję dać się poznać jak największej liczbie osób i firm. Jak więc powinnam zarządzać kontaktami, by być bardziej skuteczną? Czym są w rzeczywistości kartoniki z nazwiskami, których kolekcję mam na półce? Poniżej kilka pomysłów:
1. Przyjrzeć się do kogo należą - do jakich branż, do jakich typów ludzi i zaproponować odpowiednią usługę.
2. Wysyłać aktualne informacje z branż - jako news prosto ode mnie - trudne, absorbujące czasowo.
3. Może zaproponować program rozwojowy dedykowany właśnie osobom ostatnio poznanym... - ciekawe.
4. Przestać szukać w chmurach... zejść na ziemię i zrobić coś z tym, co mam do dyspozycji... a trochę się tych kontaktów uzbierało... - czyli co? Najlepiej program rozwojowy... Ale jaki? Taki, żeby zachwycał... Czyli? Czyli odwoływał się do tego, czego małym przedsiębiorcom brakuje: pewności siebie, potrzebnych kompetencji do bycia skutecznym, potrzebnych kompetencji do tego by łatwiej budzić zaufanie, by lepiej mówić o swoim produkcie, by łatwiej egzekwować płatności itd.
Ech,....
P.S. Czyżby szkolenie było już niepotrzebne? Już całą pracę dla siebie zrobiłam:)... Może chociaż popatrzeć pójdę:)
poniedziałek, 7 maja 2012
czwartek, 3 maja 2012
Krok po kroku - jak zwykle
Nie, no muszę o tym opowiedzieć...
Mąż zabrał mnie do parku linowego. Tak się składa, że mamy w swojej miejscowości. Kupił bilet, oblekł w uprząż i powiedział "idź". Jako, że wpuścili mnie z dzieckiem, to myślałam że trasa spacerowa... Teraz siedzę i leczę odciski na dłoniach...
Ale powiodło mi się. I dzięki temu, że w najtrudniejszych momentach nie dało się zejść (trzeba by zeskoczyć z jakich 5 metrów myślę) trasę skończyłam... Krok po kroku - jak zwykle...
Przydały się: siły, koncentracja, uważność, wola walki i doping rodziny:) Ciekawe, że ja miałam zabawy na - nie wiem na ile:P - a moje dziecko, trasę na której to ja miałam mu pomagać, pokonał dwa razy szybciej... Ale cóż, młodsi rules...
Mąż zabrał mnie do parku linowego. Tak się składa, że mamy w swojej miejscowości. Kupił bilet, oblekł w uprząż i powiedział "idź". Jako, że wpuścili mnie z dzieckiem, to myślałam że trasa spacerowa... Teraz siedzę i leczę odciski na dłoniach...
Ale powiodło mi się. I dzięki temu, że w najtrudniejszych momentach nie dało się zejść (trzeba by zeskoczyć z jakich 5 metrów myślę) trasę skończyłam... Krok po kroku - jak zwykle...
Przydały się: siły, koncentracja, uważność, wola walki i doping rodziny:) Ciekawe, że ja miałam zabawy na - nie wiem na ile:P - a moje dziecko, trasę na której to ja miałam mu pomagać, pokonał dwa razy szybciej... Ale cóż, młodsi rules...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
