niedziela, 3 października 2010

Biegnij Warszawo - moje pierwsze 10 km

Przebiegłam:) Z czasem: nieco ponad godzinę i dosyć komfortowo - bez bólu czy wyjątkowego zmęczenia. Na mecie rzeczywiście czułam te 10 km, na 8 km kusiło mnie, by się zatrzymać, ale w sumie mam odwagę dzisiaj powiedzieć, że przebiegłabym jeszcze drugą 10-tkę:) 

Biorąc pod uwagę, że biegam regularnie od ponad pół roku - wcześniej tej dyscypliny nie uważałam za wyjątkowo interesującą (w ogóle nie biegałam) - to udział w imprezie biegowej, na dystansie wcale nie małym, jest dla mnie wielkim sukcesem. Wystarczyła konsekwencja w przygotowywaniu się, wcześniej - wola, żeby zacząć coś nowego i - aktualnie - odważna potrzeba zrobienia czegoś więcej, sprawdzenia się w wyzwaniu sportowym...


sobota, 25 września 2010

"Tej nuty sentymentalnej ja się nie wstydzę..."

Ostatnio odkryłam, że obok mnie odbywa się pozornie zwykła historia. Koleżanka zdecydowała nieco "pocwaniakować" zawodowo. Nie chcę pisać szczegółów, bo nie o nie tu chodzi. W każdym razie oburzona szukałam środka na zamknięcie tematu - tak, żeby nie stracić dobrego imienia. Już tyle razy angażowałam się w pozornie ważne sprawy, że ten raz chciałam móc wcześniej przewidzieć kolejne zdarzenia. Mocowałam się ze sobą nie wiedząc, co myśleć i jak oceniać. Nie umiałam znaleźć właściwych określeń. 

Wreszcie zadałam sobie pytanie - dlaczego mnie to porusza? Dlaczego tak bardzo? W jakim sensie cała ta historia mnie dotyczy, że zabiera mi tyle energii? Odkryłam, że właściwie chodzi mi o uczciwość. Celem jaki postawiłam sobie w poprzednim roku, jest otoczyć się grupą zaufanych, w jakimś sensie lojalnych osób, a sytuacja, o której myślę, odbiera mi to poczucie. To dlatego tak się szarpałam. Nic co prawda nie mogę dalej zrobić - w jakimś sensie jest mi przykro, że znowu jestem bezsilna; nie mam wpływu na postawy innych ludzi - ale za to, wiedząc o co mi chodzi, mogę znaleźć sprzyjającą strategię. Na razie przyjrzę się wydarzeniom, ale będę czujna. 

I wniosek - emocje są potrzebne. Upuszczenie dla upuszczenia niewiele daje, ale gdy połączyć je z wystarczającą strategią daje to sporą ulgę.

wtorek, 31 sierpnia 2010

Znalezione - torty


Zachwyciły mnie prezentowane torty. Robi je znajoma mojej przyjaciółki - dzisiaj rozmawiałyśmy o różnych sposobach na życie. Naprawdę się zachwyciłam, gdy zobaczyłam te dzieła. Ciekawe ile kosztują - zadałam pytanie i czekam na odpowiedź. Przede mną uroczystość I Komunii Św., więc w odpowiednim czasie przyszedł do mnie ten temat:)

czwartek, 5 sierpnia 2010

3 warunki osiągnięcia sukcesu - wersja osobista

Chyba nie pisałam o tym w tym miejscu, bo się wstydziłam. Teraz mogę spokojnie pochwalić się sukcesem, jaki dzięki naszemu systemowi prawa odniosłam po dwóch latach walki w sądzie z byłą koleżanką i pracodawcą w jednej osobie. Nie chcę opisywać szczegółów, bo i samo zwycięstwo takie połowiczne - pieniędzy z wygranej, mimo przyznanej racji, nie spodziewam się szybko i bez interwencji odpowiednich slużb zobaczyć:(

Tak czy owak, duża część  pracy i doświadczeń już za mną. W połowie drogi miałam kryzys, ale dzięki Kasi W., która mnie podtrzymała wtedy na duchu, dzisiaj czuję się jak bohaterka. Dodatkowo nikt z otoczenia nie chciał wierzyć w moją wygraną. A teraz, proszę:)

I wnioski:
1. prawda i wiarygodność - to doświadczenia, które u mnie procentują i są dla mnie ważne.
2. konsekwencja i działanie - to klucze do sukcesu. Do tego dodam jeszcze myśl: każdego dnia rób coś, choćby małego, w celu osiągnięcia sukcesu.
3. przyjaciele - grupa ludzi, głęboko empatycznych w stosunku do mnie. To oni tak naprawdę stawiają mnie na nogi, kiedy trzeba i za to im dziękuję:) - Grzegorz, Marta, Grzegorz, Gosia, Robert, Ula, Kasia, Dominika, Ania, Robert, Dorota...

sobota, 31 lipca 2010

Wolność kocham i rozumiem...

Taka przygoda:

siedzę w biurze i pracuję nad propozycją szkolenia. Wchodzi przełożony i, wyrywając mnie z mojej pracy NAKAZUJE, żeby zrobić coś, do czego nie miałam przekonania. Dyskutuję z nim może z kwadrans, gdy uświadamiam sobie, że przecież nie wygram. To człowiek, który mi płaci i POWINNAM zrobić to, co mi każe. Ale moja wewnętrzna Monika buntuje się, nadal nie ma przekonania, że to słuszna droga, dyskutuje, próbuje ustalić fakty i potrzeby adwersarza, upewnia się, że polecenie, jakkolwiek proste, to nie bardzo potrzebne na co dzień. Wreszcie ulega. Nie chce napinać sytuacji, bo w końcu chodzi o błahostkę.

Po dwóch dniach od tej historii dotarło do mnie, o co chodziło. Polecenie wzbudziło mój bunt nie tylko z tego powodu, że dotyczyło czegoś, co w moim odczuciu nie było zbytnio potrzebne. Było moim wołaniem o zaufanie, którego w tamtym momencie nie określiłam (bo nie umiałam) - i dlatego przegrałam w sporze. Gdybym jasno odczuła tę potrzebę, nazwanie jej dałoby mi łatwość ustalenia warunków otrzymania.

I refleksja następna - bardzo źle się pracuje, gdy w relacji, nawet służbowej, brakuje tego czynnika. Mam pewność, że pracuję dobrze i zgodnie z potrzebami. Zaufanie potrzebne mi do określenia terytorium samodzielności zawodowej. Bez niej będę mało efektywna i przestanę się rozwijać...

poniedziałek, 26 lipca 2010

Dziewczynka siedzi na drzewie i macha nogami

Tak to już jest, że każde szkolenie robi na mnie wrażenie. Jest to na pewno miłość do rozwoju i radość, że inni czerpią z tego co im daję wiele. Jest to też ogromna potrzeba poznawania świata innych, konfrontowania swoich kolorów z kolorami innych i budowanie nowych wartości w relacjach. 


Właśnie skończyłam trening interpersonalny u Lucy Wieczorek. Właściwie siłą na niego dotarłam i z dużą rezerwą w nim tkwiłam. Mimo to pootwierałam w sobie wiele furtek rozwojowych, nad którymi teraz pracuję. Niektóre trzeba naoliwić, inne pomalować, z niektórymi nie wiem, co zrobić. Otrzymałam też niezwykłą informację zwrotną - że jedną z moich twarzy jest twarz małej dziewczynki, która siedzi na drzewie i się świetnie bawi - i że jest to jeden z lepszych moich profilów:) Dziękuję Ci Baps, bo te słowa otworzyły mnie na coś, co wypierałam ostatnio bardzo. Takj bardzo chciałam być dorosła i ważna, i mądra, i zorganizowana, i kochająca, i profesjonalna i ...., że zapomniałam, że mogę też być zabawna, roztargniona, roztańczona, słodka, zagubiona, uparta, roześmiana... To jedna z ważniejszych furtek, które otworzyłam i chcę ją mieć otwartą. 


Pradoksalnie, jak już to wiem, będzie mi łatwiej być dorosłą. Jakoś tak działa nasza psychika, że gdy już mamy przekonanie o czymś - wtedy to coś znika, staje się prostsze lub pomaga znaleźć rozwiązania. 





środa, 7 lipca 2010

Grzyb negatywnych nastawień ... w mojej głowie

Dzisiaj doświadczyłam - aż dostałam gęsiej skórki na samą myśl- jak działa negatywne nastawienie na działanie według określonego schematu. W związku z tym, że czytam Vadima Zelanda ("Transerfing rzeczywistości") jestem ostatnio bardzo uważna na swoje odczucia i staram się obserwować rzeczywistość - jak w książce - jak widz. Dzisiaj przydarzyło mi się coś, co pozwoliło jeszcze bardziej zrozumieć jak działa transerfing. W ciągu najbliższych dni będę sprawdzać efekty. Może właśnie weszłam w nowy wariant rzeczywistości?

Mam do załatwienia bardzo ważną sprawę finansową. Moje pragnienie pieniędzy odbijało się w ciągu ostatnich dni jak od szyby, ale dzisiaj dostałam ważnego maila w tej sprawie. W pierwszej chwili, działając według starego wariantu (no może jedną nogą na starym) spanikowałam i w tej panice: chlipałam i myślałam o świecie, że jest zły i że ja jestem nic nie warta. Potem, gdy już ochłonęłam - otworzyły się przede mną wrota świadomości:P Poczułam, że gotowa jestem pomyśleć w nowy sposób - i jeszcze raz przeczytałam maila. Nie było w nim nic, co mogłoby przerażać:P To w mojej głowie, przez ostatnie dni urósł grzyb negatywnych  nastawień i dał o sobie znać. Na szczęście udało mi się otrząsnąć i pokazać nowej rzeczywistości, że jestem nowym człowiekiem.

Druga rzecz, na którą zwróciłam uwagę to proces przeżywania tej swojej histerii. Niby tak jak zawsze, ale jakoś ... spokojnie. To pewnie efekt oswojenia cienia z zajęć w Szkole Nonviolent Communication. Dałam sobie na to czas i siłę - i w krótkim czasie okazało się, że te negatywne odczucia dają mi siłę i energię do  działania. Ciekawi mnie teraz co z tym będzie dalej. Jak zakończy się cała sprawa - ale sukcesem dzisiaj dla mnie jest to, że szybciej się ułożyłam sama ze sobą.