Dałam sobie 90 dni, aby nauczyć się osiągać każdy sukces o jakim pomyślę:) Marzę o zarobieniu przyjaznych pieniędzy i nie zarobieniu się po pachy. Chcę potem tego uczyć innych, więc plan wydaje się być dojrzały... Czy na pewno? Śledź tego bloga, żeby to sprawdzić. 13 grudnia będzie wiadomo, co zrobiłam i co osiągnęłam:)
niedziela, 4 lipca 2010
Trener Doskonałości Sprzedażowej
Ogłoszenie do pracy w międzynarodowym koncernie: Trener Doskonałości Sprzedażowej (nie podam linka, bo chcę zminimalizować konkurencję:P) i pomyślałam sobie, że w gruncie rzeczy, intrygujące nazwanie stanowiska, które samo w sobie jest nudne to połowa sukcesu. W końcu chodzi o to, żeby móc wybrać najlepszego kandydata spośród wielu...
piątek, 2 lipca 2010
Tydzień bez telefonu
No i... stało się... mój telefon komórkowy wysiadł... W poprzednią sobotę działał - potem przestał - i nie z powodu baterii... Po prostu wysiadł... i już. Wszystkie kontakty, sms potwierdzenie przelewu w banku, kalendarz, moja dostępność dla Klientów - niedostępne...
A jak mnie z tym?
Komfortowo, bezstresowo, swobodnie... No może brakuje mi możliwości swobodnego dostępu do kontaktów. Trochę się też gubię, gdy muszę skorzystać z telefonu stacjonarnego, ale w gruncie rzeczy mam swobodne ranki, bo nie przejmuję się, czy ktoś z biura do mnie zadzwoni, mąż musi ze mną OSOBIŚCIE załatwiać różne domowe sprawy i KOMUNIKOWAĆ SIĘ ze mną face to face... i nie spodziewałam się, że tak mi będzie z tym dobrze. Nawet zastanawiam się, czy kupować telefon - no bo skoro tak mi wygodnie:P
niedziela, 20 czerwca 2010
Skarby
W szkole trenerów - trenujemy i poznajemy siebie (w szerokim kontekście pracy z emocjami). Jedno z ćwiczeń pozostawiło następujące skarby - informację o mnie w zakresie tego, co wnoszę do grupy:
1. otwartość,
2. łagodność,
3. autentyczność,
4. profesjonalizm,
5. równowaga,
6. ciepło,
7. sympatia,
8. spokój,
9. rozwaga,
10. harmonia,
11. samoświadomość,
12. uporządkowanie,
13. wyciszenie.
Dziękuję koleżankom - adeptkom sztuki trenerskiej - za te cenne dary. Dają tyle wiedzy o tym, jak odbiera mnie grupa. To bezcenne:)
piątek, 18 czerwca 2010
Szkoła Trenerów Komunikacji Opartej na Empatii.
Zapisałam się do szkoły trenerów i od trzech dni biorę udział w intensywnych warsztatach rozwojowych. Do końca wakacji mam wzmocnić kompetencje z zakresu rozwoju osobistego...
Jakież to inne są to zajęcia od tego, co robię na co dzień. Jakież to dalekie, od rozpędzonego biura, w którym przygotowuje się projekty HR, planuje się grafiki pracy trenerów i kolejne budżety szkoleniowe. Długi czas (jak na trwanie zajęć) zajęło mi oderwanie się od pracy i spraw zawodowych i skoncentrowanie się na kursie. Na początku zdawało mi się, że tempo nie takie, że grupa za wolna, że prowadząca nie kontroluje czasu pracy. Chciałam szybko zrealizować zadania i wyjść z nowymi kompetencjami, by zająć się pracą. A tu niespodzianka - zaczął się dziać proces, który wymagał właśnie niespiesznego, świadomego przejścia przez kolejne etapy, by poznać siebie. W pracy trenera ważna jest wiedza o sobie i radzenie sobie z emocjami -Tak, by potem - w grupie skutecznie radzić sobie z różnymi sytuacjami i nie zapominać o celu spotkania. Stąd ten moduł rozwojowy, szeroko zaglądający do emocji i do lęków.
Co mi się przytrafiło w trakcie szkolenia:
1. konfrontacja z cieniem - okazało się, że to Ciocia Zosia, którą znam i kocham nad życie, i która ma tak męczący charakter, że od dłuższego czasu jej unikam, posiada większość cech, które w moim odczuciu były wypierane. Zdziwiłam się. Po konfrontacji jestem silniejsza, bo wiem z czego czerpię, do jakich zasobów mam dostęp.
2. zaskakująca informacja zwrotna w kontekście nadawania etykiet - daję odczuć (innym), że jestem profesjonalistką:)) Rozbawiło mnie to bardzo, ale też wzmocniło. W mojej pracy to podstawa i warunek sprzedaży.
Co z tym zrobię? Jeszcze nie wiem. Kolejna część szkolenia przede mną. Ale już dziś wiem, że mam dużo więcej wiedzy o sobie... To dla mnie ważne, bo chcę być świadomym człowiekiem.
niedziela, 13 czerwca 2010
Zrozpaczona
W poprzednim tygodniu moje dziecko po raz kolejny przyniosło w dzienniczku uwagę. Powód z mojego, dzisiejszego punktu widzenia błahy - z punktu widzenia szkoły i wychowawczo, ważny. Uwaga dotyczyła braku zeszytu (po raz kolejny). Dziecko wymyśliło, że skoro Pani kseruje zadania i potem trzeba je wklejać do zeszytu, to można przecież ominąć etap ostatni i zachowywać się jak student - nosić skopiowane notatki osobno. Wykrycie niecnego procederu spowodowało niezadowolenie i szereg działań zaradczych - a ja matka pracująca odczułam tę uwagę jak uszczypnięcie w czuły punkt: w zaradność, sprawność organizacyjną i opiekuńczość. Miałam nawet ochotę znowu zawiesić swoje życie zawodowe, by zająć się - na 100% - życiem mamy i gospodyni domowej.
Sukcesem dla mnie jest fakt, że dziecko, jakkolwiek młode i jednak bezmyślne, przeprowadza w głowie niesamowite procesy myślowe. Z tych procesów wynikają plany, które konsekwentnie, bez wsparcia i poparcia realizuje. Sprawdza możliwości i samodzielnie buduje świat, w którym żyje. Martwi mnie jednak zamknięcie szkoły na tego typu ludzi, sprowadzanie ich do określonego schematu i działanie według zasady "każdemu po równo". Jest też za wcześnie, by mówić o wyjątkowych zdolnościach dziecka. Nie obejmują go programy edukacyjne dla dzieci zdolnych. My, pracujący, nie mamy czasu na wożenie po zajęciach dodatkowych, i jednocześnie martwi mnie, czy nie przegapię jakiegoś momentu w życiu dziecka, który będzie kluczowy dla jego fantastycznego rozwoju. I w tym kontekście jestem zrozpaczona - bo nie znajduję w szkole sprzymierzeńca.
niedziela, 6 czerwca 2010
Imprezy biegowe
Po poprzednim biegu miałam dyskomfort:( Kolka, kolka, kolka, zły czas, niedobre tempo biegu.
Zapisałam się więc na kolejne: 5 km - żeby się sprawdzić na tym dystansie i 10 km - żeby spróbować:)
Zapisałam się więc na kolejne: 5 km - żeby się sprawdzić na tym dystansie i 10 km - żeby spróbować:)
piątek, 4 czerwca 2010
Motywacja powinna być wystarczająca
Od pewnego czasu mam tak, że nie działam sama. Bardzo to jest interesujące, obserwować, jak ludzie koło mnie działają - każdy po swojemu i w swoim stylu.
Niestety jest tak, że ja wiem, jak ja działam, wiem co mnie motywuje i co pozwala mi nie tracić spojrzenia na całość zagadnienia.
Niestety jest tak, że ludzie, którzy pracują ze mną, nie wiedzą jak działam, nie wiedzą co mnie motywuje i co pozwala mi nie tracić spojrzenia na całość zagadnienia.
Efekt jest taki, że zamiast cieszyć się z ciekawego tematu do rozwinięcia irytuję się: nadmiarem telefonów, komentarzami odnośnie zawartości maili do Klienta i treści rozmów telefonicznych, raportami - co zrobiłam, czego nie zrobiłam itp.
Wniosek dla mnie na przyszłość - motywacja musi być wystarczająca. Nie może być jej ani za mało, ani za dużo, a sztuką jest wyczuć, ile tego tak naprawdę potrzeba. Wyczuć można to tylko w formule zbudowania wystarczającej relacji, by usłyszeć wątpliwości i móc przedyskutować różne rozwiązania. Nie w kontekście: "Zrób tak (tu przepis) - za to Ci płacę". Także w kontekście zaufania, że praca będzie wykonana tak jak potrzeba.
Konkluzja jest taka:ludzi irytuje zarówno brak uwagi jak jej nadmiar. Ani jedno, ani drugie nie służy właściwemu wykonaniu zadania. Służy mu zaufanie i dobra znajomość celu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)