poniedziałek, 7 września 2009

Szkoła

I zaczęło się... Szkoła... dla mnie, okazuje się, spore obciążenie logistyczne: jednego punktualnie zaprowadzić do szkoły w jednej części miasteczka, a drugiego już z nieco mniejszą presją, do przedszkola w drugiej części. Pierwszego dnia zajęło mi to ponad 1,5 godziny - ale to było pierwszego dnia... I ja właśnie o tym. Junior, pierwszego dnia, czyt. pierwszego września, wsiąkł w szkołę. Dosłownie. Ustawił się przy narysowanej kredą na boisku linii i czekał. Po chwili, naprawdę, została odkryta jego osobowość - otrzymał funkcję (trzymał umieszczoną na kiju tabliczkę z nazwą swojej klasy) - i był bardzo dumny. A potem to już poszło z górki: zajęcie miejsc w ławkach, sprawdzenie listy, a nawet dowcipy.

Drugiego dnia, ja matka, stałam zagubiona pośród siedmiolatków i nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Musiałam wyglądać osobliwie, skoro Pani świetliczanka podeszła zapytać, czy mi w czymś nie pomóc:) A dziecko? Błyskawicznie znalazło kolegów, obsłużyło się w stołówce i ... jest szczęśliwe.

Dlaczego w sukcesach? Nie wiem, czy w ogóle my dorośli mamy wpływ na proces dostosowywania się do aktualnych warunków, ale jeśli tak, jeśli mamy wpływ - to udało nam się. Od pewnego czasu obydwoje obserwowaliśmy tę juniorową łatwość do zmian i tempo uczenia się, nigdy nie musieliśmy jednak tego sprawdzać. Szkoła okazała się wiarygodnym testem: dla nas, rodziców i zdolności syna. Na razie jest sukces nas wszystkich. Przed nami kolejne etapy wdrażania w edukację, ale to już temat na kolejny opis sukcesu:)

piątek, 4 września 2009

Szesnasty kilogram

Dzisiaj w swoim dzienniku odchudzania odznaczyłam 16 kilogramów mniej. Satysfakcja olbrzymia - nie do opisania. Dodatkowo zrobiłam to sama. Wspierając się oczywiście dobrymi radami dostępnymi na forach internetowych i publikacjami o zdrowym stylu życia. Jednakowoż jest to naprawdę wielki, i tylko mój, SUKCES. Oczywiście w związku z tym mam całą masę pomysłów. Jednym z nich jest założenie prawdziwej i efektywnej Szkoły Odchudzania. Chcę dzielić się z ludźmi swoim doświadczeniem. Klaruje mi się to od pewnego czasu, a nawet pojawiają się konkrety. Ale na razie sza. Napiszę, gdy będzie sukces:)

środa, 26 sierpnia 2009

Odpowiednie sale szkoleniowe

Szukając miejsca, gdzie mogłabym realizować swoje szkolenia i coaching trafiłam na
Panią Agnieszkę z ośrodka na ul. Bobrowieckiej. Ośrodek ma 120 sal, dwie restauracje i hotel w 3 standardach... Do tego możliwość wynajęcia sal na godziny, windy i niezbędne wyposażenie szkoleniowe. Mogę tam myśleć o sesjach coachingowych i o szkoleniach.

I mieści się w centrum Warszawy, a co równie ważne - 20 minut drogi od biura...


A sukces? Widzę go jako rozwiązanie moich niepokojów: gdzie się spotykać i gdzie proponować szkolenia, żeby było dobrze. I najlepsze jest to, że nie jestem zobligowana do realizacji TYLKO w tym miejscu. Na życzenie Klienta mogę realizować szkolenia wszędzie, gdzie będzie odpowiednio, a tutaj zapewniają mi w zasadzie wszystko co niezbędne.

poniedziałek, 3 sierpnia 2009

Urlop

A na urlopie zawiłe sprawy stają się zupełnie nieważne i drugoplanowe. Cieszę się z tego czasu z dziećmi, ze spacerów i wspólnego gotowania. Za sukces uważam to, że odłożyłam WSZYSTKIE WAŻNE SPRAWY na później. Teraz jestem tym, kim jestem - mamą wspaniałych synów, z którymi jadę jutro na fantastyczną wycieczkę do Gdyni.

Myślę, też od tym co przede mną. Długi spacer leśną drogą to wspaniała okazja, by pobyć z samą sobą (jak bym tego miała za mało;P) i podsumować wydarzenia. Dzieci mają fantastyczną umiejętność zadawania trudnych pytań - i dają mi wyraźnie do zrozumienia, że wszystko pozostałe to pestka...Sukcesem w tej obecnej sytuacji jest umiejętność odpowiadania na trudne pytania (ech, nie bez satysfakcji oceniam posiadanie dyplomu magistra nauk humanistycznych): skąd ten zuk? dlacego pscoła bzycy? a dzewo jest wysokie? a wiwiólka jest dzika? a dzewo się lusa? a dlacego moze faluje? a dlacego pod piachem jest woda? itp...

poniedziałek, 27 lipca 2009

Wiem, że nic nie wiem

Po dzisiejszym spotkaniu wiem, jakich umiejętności mi braknie, by być skutecznym. Wiem też, jak chcę budować swój autorytet, jako właściciel Firmy Szkoleniowej. Podjęłam ostatecznie decyzję, jak chcę się pozycjonować w branży, i że za każdym razem będę dokładnie diagnozować potrzeby i ew. sprawdzać doświadczenie kontrahentów. Muszę odejść od siebie wrażliwej i delikatnej, chętnie pomagającej ludziom, a zbliżyć się do siebie, która BARDZO DOBRZE WIE czego chce i daje sobie prawo wymagać, także od innych.

Co się wydarzyło? Niby nic. Nic co mogłoby zmienić cokolwiek, ale dało mi dużo do myślenia. Po raz kolejny dałam się wciągnąć w pułapkę: pokaż mi wszystkie karty. I po raz kolejny doświadczyłam, że wyjścia z niej są dwa: brać co dają, jeśli w ogóle dają; nie brać, jeśli dają, ale potem widać tylko biały tunel. Sukcesem jest to, że rozpoznałam co się wydarzyło. Drugim sukcesem będzie, jeśli mądrze wybrnę z tej sytuacji. Szczegóły? Po wszystkim:P Nie mogę odkryć wszystkich kart:P

A jak zadbam o budowanie swojego autorytetu? Zgodnie z poradą Katarzyny: wizualizacja, doskonałe przygotowanie do spotkań, spisanie oczekiwań i sporządzenie planu rozmowy. Do tego praca nad głosem i sylwetką. Nad postacią pracuję ustawicznie: sport + dieta = sukces osobisty.

Pozdrawiam i życzę sukcesów:)
MK

środa, 15 lipca 2009

Fundusze Europejskie

Chyba nieco przestraszyłam swoich potencjalnych Klientów wymaganiami, jakie niesie za sobą decyzja o pisaniu wniosku o dofinansowanie. Maszyna, maszyną, ale ryzyko, że się nie powiedzie jest duże. W kazym razie, takie jest pierwsze wrażenie ludzi, a ludzie lubią mieć sukcesy.

Co zaliczam do sukcesu? To, że przebrnęłam SAMODZIELNIE przez dokumentację; to, że wiem o czym mówię i że nie ma we mnie strachu. Pewnie, jest trema, ale taka ekscytująca i mobilizująca. Sukcesem jest też to, że idę do przodu. Nowy temat, nowe wyzwanie:)

wtorek, 7 lipca 2009

Zakończenie współpracy - podsumowanie sukcesów osobistych

W dniu dzisiejszym odzyskałam:
- samodzielność;
- całą swoją wiedzę i doświadczenie;
- czas dla synów;
- spokój w związku z wakacjami i zaczynającą się szkołą;
- wiarę w siebie;

W dniu dzisiejszym dowiedziałam się, że:
- jestem twarda;
- jestem asertywna;
- mam wystarczające kompetencje, by zacząć samodzielnie i konsekwentnie prowadzić swój biznes;
- dowiedziałam się też, że MUSZĘ to robić.

A do tego od dzisiaj nie marnuję czasu na rozmowy bez wyniku;

To efekt nieciekawego rozwiązania jakie TK zaproponowała mi przez telefon. Nie obyło się bez emocji, ale podsumowanie doświadczenia jest takie jak powyżej - NA WSKROŚ POZYTYWNE. Pozytywne także dlatego, że baaaardzo tego potrzebowałam. Dlatego, droga TK, jeśli tu zajrzysz - DZIĘKUJĘ.