poniedziałek, 16 marca 2015

To nie biznes...

Jak musisz się dużo uczyć, żeby robić biznes - to to nie jest biznes!

niedziela, 1 lutego 2015

Ciekawe spostrzeżenie

Ojej,

czuję, że to co miałam zrobić w życiu dla siebie to już zrobiłam. Że to się dopełniło, domknęło. Czas wykazywania się, udowadniania, że jestem kimś mam za sobą. Przede mną czysta przestrzeń do bycia sobą i robienia tego, co właściwe. Opiekowanie się czyimś sekretariatem jest tak samo dobre jak rejestrowanie wizyt w przychodni przyszpitalnej czy zapisywanie ludzi na lekcje do szkoły językowej.

A co z moimi pasjami, z moimi planami? Co z network marketingiem? Co z Gabinetem?

I tak będą:) Po co się stresować? Network jest super. Gabinet wymaga tyle siły, ile chyba nie mam:(

Czyżby to mnie złamało na pół?

Ciekawe, co ta zmiana mi przyniesie? Mam nadzieję, że dzisiaj w nocy dobry sen:) Bo z powodu bólu nie spałam dobrze od bardzo dawna...

czwartek, 29 stycznia 2015

90-dniowe wyzwanie w odchudzaniu


za 500 zł masz dostęp do swojego osobistego motywatora w odchudzaniu. Fajnie?

Fajnie:)
Sprawdź tutaj.
Zapraszam:)

wtorek, 27 stycznia 2015

Pieniądze są ważne

No, wreszcie się doczekałam... W moich wartościach pojawiły się pieniądze:)

Dlaczego uważam, że to sukces?
Bo to oznacza, że uwolniłam się od presji życia cudzymi wartościami: mamy, cioci, księdza, ego...
Tak poprowadziłam swoje życie, że mocno poczułam, jak pieniądze są istotne:)
Przestałam się wstydzić, że pracuję dla pieniędzy.

Co z tego dla Ciebie?
Zrób listę rzeczy, które są dla Ciebie ważne, bez których nie możesz żyć. Materialne i duchowe.
Są tam pieniądze?
Jeśli nie ma, to nic dziwnego że nie zarabiasz albo zarabiasz za mało...

Ale to, że teraz dopiszesz nic nie zmieni. Potrzebujesz podnieść rangę pieniędzy w swoim systemie. Pomyśl, co zrobisz dobrego, gdy będziesz je miał. oczywiście nie zapomnij o rodzinie:) Rodzina to podstawa. Musicie mieć co jeść, żeby było szczęście i równowaga:)

niedziela, 4 stycznia 2015

Złość

Koniec mojego 90-dniowego wyzwania to także dużo złości.

Złości na siebie - że nie zrobiłam tyle, ile mogłam; że stworzyłam swój umysł ograniczonym i przez to, przez ostatnie lata otoczyłam się ludźmi, którzy także mają zamknięty umysł; że przyciągam do siebie ludzi, którzy korzystają z mojej energii, aby wzmacniać swoje ego; że to cudze ego cały czas wywiera na mnie wpływ i kręci w głowie filmy, których ja już naprawdę nie chcę; że nie mogę cały czas tego obejść i jeszcze wielu innych rzeczy, które wprawiają mnie w konsternację, złość i negatywne zdumienie.

Jestem trenerem empatii. Daję sobie prawo do tego, żeby czuć to, co czuję i tupać mocno nogami, na to, co się wydarza, także w mojej głowie. Gdy słyszę bzdury mam do wyboru dwie ścieżki: dyskutować lub zignorować. Czasami mam wrażenie, że wybieram trzecią: dyskusja tchórzliwa. Złości mnie to, bo zamiast powiedzieć człowiekowi, że bzdury gada i że nie wiem, dokąd zmierza, i że myśli tak, jak myśli, bo ma z tego korzyści, a myśli jakoś tak staro, to mówię mu "możesz myśleć, co chcesz". Ale, naprawdę, jak widzę to wielkie ego chroniące status quo, które zagłusza moją mowę, to nie widzę sensu mówić dalej... I znowu czuję złość, bo nie osiągam swoich celów.

To do przerobienia na ten rok pewnie... a może i na całe życie:)

Co z tego dla Ciebie?
  1. Uwierz w siebie. Twoja złość jest realna i przyczyna tej złości także. Ale to nie oznacza, że świat się kończy na jednej czy drugiej odmowie czy durnym tekście, który słyszysz obok siebie.
  2. Otocz się właściwymi ludźmi. Skończ z tymi, którzy są nieudacznikami. Ci, którzy mówią "nie uda się", "to indoktrynacja", "to nie zadziała" itd to niewłaściwe osoby w Twoim otoczeniu. Jeśli naprawdę pragniesz sukcesu odważ się postawić twardo granicę.Wiem, że zabrzmi to patetycznie, ale świat dąży do równowagi. Gdy to zrobisz, w Twojej przestrzeni pojawią się nowe osoby. A teraz już wiesz, jak rozpoznać, czy są dla Ciebie właściwe.
  3. Znajdź sens w tym, co robisz i do czego zmierzasz. Myśl, medytuj, biegaj - rób cokolwiek, byle były to rzeczy, które uczynią Twój umysł bardziej otwartym. Dokładnie tego potrzebujesz, żeby odnieść sukces. Nie dodatkowego programu w komputerze, choć od strony technicznej może być on niezbędny.
  4. Zawsze oczekuj najlepszego. Niekoniecznie myśl o pieniądzach, choć one mogą wydawać się najbardziej wymiernym rezultatem Twoich działań. Myśl o tym, co możesz zrobić za te pieniądze. Jakim są/będą dla Ciebie narzędziem w drodze do celu, o którym zamarzyłeś:)

niedziela, 21 grudnia 2014

Jakim coachem jestem

Zrozumiałam kim jestem i dokąd zmierzam, jakim człowiekiem chcę być, po co zostałam coachem, jakim coachem chcę być, co to w ogóle za zawód ten coach, trener rozwoju osobistego, skąd się w tym biznesie biorą pieniądze...

Jestem innym człowiekiem. Jestem innym coachem. Jestem innym trenerem. Zmieniłam swoje myślenie o swojej roli w życiu moich Klientów, jako coach. Już wiem, że nie muszę robić tego zawodu, żeby zrealizować swoje ego. Mogę robić ten zawód z kimkolwiek zechcę, wg naszych wspólnych oczekiwań i jednocześnie nie muszę tego zawodu robić w ogóle. Chcę, aby z tej pracy wynikały dla moich Klientów - przedsiębiorców konkrety. Wyższe zarobki, więcej czasu dla siebie i dla rodziny oraz na pasje, większa klarowność, co do swojej roli w świecie, lepszy wygląd, lepsze zdrowie... WOLNOŚĆ!!!

Tak to sobie już wcześniej wymarzyłam, ale nie wiedziałam, jak to opisać. Bo jak opisać projekt zmierzający do tego, by ludzie uwolnili się od wszystkich swoich obciążeń i mogli żyć swoim życiem? Jakie pakiety tutaj przygotować, by przyciągały ludzi do pracy?

I jak z tego wyżyć, skoro większość ludzi lubi działać w sztywnych ramach? Dzięki nim nie muszą brać odpowiedzialności za siebie. Budzić się z pomysłem na siebie i zasypiać zmęczeni jego realizacją. Jak z tą ofertą dotrzeć w jak najkrótszym czasie do jak największej liczby ludzi? 

Ta 90-dniówka pokazała mi, że zadaję sobie pytania jak PRZEDSIĘBIORCA. Przestałam o pytać o drobiazgi. Zaczęłam zdobywać konkrety: spotkania, uwagę, decyzje, liczby... Stałam się PRZEDSIĘBIORCĄ w  branży rozwoju osobistego. Chyba się tego spodziewałam. Nie jestem zadowolona, bo zabrakło mi świętowania... Ale o świętowaniu przy innej okazji...

piątek, 19 grudnia 2014

Lubię zarabiać pieniądze - pieniądze lubią mnie

Taką afirmację wiele miesięcy temu podała Małgorzata Żukowska, od której sporo się uczę o budowaniu biznesu coahcingowego.

Dopóki nie podjęłam swojego 90-dniowego wyzwania nie wiedziałam, jak ważna jest moja postawa względem pieniędzy i ich zarabiania. Oczywiście, były dla mnie ważne, ale po prostu miały być (Trochę tak, jak bym była z innej planety, na której nie ma problemów finansowych, a pieniądze zawsze są na wyciągniecie ręki).

90-dniowe wyzwanie jednakowoż pokazuje mi, z jak wielkimi problemami finansowymi borykają się ludzie. I które są wynikiem ich postawy względem pieniędzy i zarabiania pieniędzy.

Co się u mnie zmieniło?
Myślę, że cholernie lubię robić to, co robię. Zejście z ego pozwoliło mi zobaczyć siebie prawdziwą, która zamiast sięgać na stół, tam gdzie najprawdziwsze dary, klękała pod stołem szukając ochłapów. Czuję, że z tym koniec i chcę tego samego nauczyć ludzi w moim otoczeniu?

Jak to zrobię?
Przede wszystkim potrzebuję znaleźć osoby, które czują, że coś jest nie tak. Więc jeśli znacie kogoś, kto zarabia poniżej swoich możliwości, to dajcie mi znać:)

Co z tego dla Ciebie?
  1. Przyjrzyj się swojemu podejściu do pieniędzy. Nie musisz mieć tak jak ja, ale jeśli czujesz, że zarabiasz poniżej swoich możliwości, to coś może być na rzeczy.
  2. Poszukaj swoich pasji, ale nie daj się zwieść. Nie na każdej pasji można zarobić. Jak lubisz ludzi, nie musisz być trenerem. Jak lubisz autobusy - nie musisz być kierowcą... 
  3. Policz, ile możesz zarobić do końca życia w sposób, który do tej pory robisz.
  4. Pomyśl dlaczego robisz to, co robisz. Czy istnieje sposób, aby to usprawnić? 
  5. Jakie przyjemności masz w tym, co robisz? Lubisz telefonować? Lubisz kawę, którą serwują w biurze? Lubisz ludzi, z którymi pracujesz?
Nie ma nic złego w zarabianiu niewielkich pieniędzy. Nie ma nic złego w korzystaniu z kredytów. Zwolnienie z pracy to też nie powód do żalu. Ot, normalna sytuacja, która może się przydarzyć każdemu i warto ją przewidzieć w swoich planach.  

środa, 17 grudnia 2014

Wrogowie

Nie sądziłam, że kiedykolwiek tak nazwę jakikolwiek obszar swojego życia. Ale końcówka mojego 90-dniowego wyzwania zbiegła się jakoś z dojrzałością do tego, aby zobaczyć, że są sprawy i ludzie, które ściągają mnie w dół. I musiałam sobie z tym poradzić. Musiałam podjąć decyzję dokąd naprawdę zmierzam, z kim się wspinam i kogo brutalnie odcinam. 90 dni to było wystarczająco, by poznać siebie i przekonać się, czy moje marzenia są wystarczająco mocne, by mnie same uniosły. Są mocne. Tak jak inne aspekty mojego życia, moje doświadczenia. Jest dobrze.

Jeśli masz wielkie marzenie i zaczniesz je spełniać, to prędzej czy później zorientujesz się, że są wokół Ciebie ludzie, którzy trzymają się Ciebie z przyzwyczajenia lub co gorsza, Twoje porażki potraktują jak dowód na to, że nie warto się starać. To są Twoi wrogowie. Będą Cię energetycznie męczyć - nawet jeśli nie będziesz ich mieć przy sobie - i przynosić co i raz świadectwo o tym, że jesteś słaby.W żadnym ze swoich wyzwań, takich towarzyszy nie potrzebujesz. Lepiej rozejrzyj się i zbuduj otoczenie, w którym będziesz miał energię robić, te wszystkie rzeczy, które masz do zrobienia. Zainwestuj czas w to, by być w środowisku, które Cię będzie karmić energią, mocą, motywacją, siłą, wiarą, wiedzą itd.... Ja korzystam z różnych środowisk, bo wszędzie znajduję ludzi, którzy mają wielki pomysł na siebie. Raz są to medytacje u Ani, innym razem książki, które zalegają na półce, innym razem rodzina, ludzie z siłowni, ludzie biegający itd...

Jak to zrobić? Jak poznać, kto jest wrogiem a kto nie?
A masz marzenie, które chcesz spełnić? Tylko chodzi o takie naprawdę wielkie.. Takie, które wyprowadzi Cię z Twojego zakrętu... Teraz zacznij je spełniać... I sprawdź, co się wydarzy. Gdy będziesz czuł, że się zatrzymujesz sprawdź, co jest powodem. Jeśli ty sam - możesz coś zmienić. Jeśli czujesz, że coś w Twoim otoczeniu ma na Ciebie wpływ - sprawdź co możesz z tym zrobić.

sobota, 13 grudnia 2014

I po strachu

To może najpierw podsumowanie:
  1. Dotarłam do ponad 60 osób z edukacją żywieniową.
  2. Dołączyłam ich wszystkich do grupy, dzięki czemu mogą się poznać a ja jestem z nimi w stałym kontakcie.
  3. Zrozumiałam, że co jest dobre dla mnie nie musi być dobre dla innych.
  4. Uwierzyłam w siłę intencji.
  5. Nauczyłam się nowego narzędzia pracy z Klientami coachingowymi, dołączyłam do listy usług i - zdaje się - mam nowy model działania. Dużo bardziej efektywny niż dotychczas.
  6. Nauczyłam się, że przychodzę do ludzi we właściwym momencie.
  7. Nauczyłam się, że ludzie nie zawsze są gotowi, aby przyjąć nową wiedzę.
  8. Nabrałam pewności, że jestem w pełni odpowiedzialna za rzeczywistość, którą tworzę. A to, co tworzę, ma być spójne ze mną i prowadzić mnie tam gdzie chcę."Pomagam sobie, dlatego przychodzę do Ciebie, aby pomóc Ci rozwiązać Twój problem".
  9. Dowiedziałam się, jak słaba jestem w obliczu wyzwań.
  10. Dowiedziałam się, jak bardzo potrzebuję współpracy w swoich działaniach - im bardziej działam w pojedynkę tym bardziej jest mi ciężko; potrzebuję zespołu.
  11. Nauczyłam się w obliczu stresu, w biegu, w pędzie intuicja jest równie przydatna, co wiedza. Wiedza pozwala działać właściwie, ale intuicja pozwala dokonywać dobrych wyborów. W takich chwilach filmy w głowie się nie kręcą - rzeczywistość się kręci.Uporządkowałam swoją rzeczywistość.
  12. Stałam się bardziej pewna siebie. Wiem, czego nie toleruję na pewno.
  13. Mam charyzmę.
  14. Mam blokujący samokoncept. Gdyby nie mój mentor to nie zrobiłabym nawet połowy tego, co zrobiłam. Jestem słaba...
  15. Dzięki temu, jaka się stałam przyciągam ludzi do siebie. Niektórzy z nich zostają członkami mojego zespołu, inni zostają moimi Klientami. Dzięki temu, że pracujemy razem dzieją się cuda,
  16. Poczułam mocno, w sobie, że JESTEM PRZEDSIĘBIORCĄ W BRANŻY WELLNESS. W swojej firmie wykorzystuję różne sposoby wprawiania moich Klientów w dobrostan: szkolę, coachuję, karmię, gotuję, medytuję, rysuję, tworzę plany, zapamiętuję wizje, motywuję, inspiruję, czytam i polecam do czytania itd...
  17. Idę do ludzi w moim otoczeniu z jednego prostego powodu. Jeśli zechcą ze mną pracować, będą mieli piękniejsze, prostsze życie. 
Czy to są konkrety, rezultaty, które miało mi przynieść 90-dniowe wyzwanie? Hmmm, z całą pewnością nie wszystko z tej listy zamawiałam... Ale, cóż... takie przyciągnęłam. Za takie dziękuję. Całym sercem i całą sobą przyjmuję... A to jeszcze nie koniec:)
Co Ty możesz z tym zrobić? A po co miałbyś coś robić?
Może po prostu zacznij robić swoje. A jeśli się boisz - to przestań:) Możesz też przyjść do mnie. Twoja słabość jest Twoim atutem. Nie daj sobie wmówić, że jesteś słaby, albo że nie dasz sobie z czymś rady. Po prostu zacznij to robić. Uwierz w to, że istnieje droga pod Twoimi stopami...

piątek, 12 grudnia 2014

Przekonanie nr 6

Nie nadaję się do sprzedaży;
Nigdy nie będę sprzedawał

O tyle dziwne, że nawet jeśli wykonujesz najpiękniejszy zawód świata (jesteś coachem) to musisz znaleźć sposób, aby sprzedać swoją usługę. Inaczej nie będziesz jadł.

Przekonanie nr 5

Pieniędzy nie zarabia się z przyjaciółmi

środa, 19 listopada 2014

Albo - albo oraz teoria lustra

Wątpliwości z dzisiaj:
dlaczego rozpatrujemy rzeczywistość w kategoriach ALBO - ALBO zamiast w kategoriach I TO - I TO? To bardzo ograniczające stawać w przestrzeni z pozwoleniem na dokonanie tylko jednego wyboru dla siebie, na jedno danie w życiu, na jeden sposób zarabiania pieniędzy, na jedną parę butów, na jednego męża (kochanie, nie czytaj!), na jedno mieszkanie itd...

I drugie zdanie też mi rezonuje z dzisiaj, dotyczy TEORIA LUSTRA:
przejrzeć się w innych możesz, jak w lustrze, pod warunkiem, że jest ono pełne miłości. Gdy miłości nie ma, widzisz siebie w krzywym zwierciadle... 

To pewnie dlatego się tak gubię, gdy tłumaczę, tłumaczę, cierpliwie i z radością, a potem słyszę to słynne NIE, bo... "albo - albo...". To też mi pokazuje, jak wiele pracy przede mną. Zrobić świat miejsce dobrym -  to nie osiągalne w pojedynkę. Ale z zespołem ludzi, którzy myślą podobnie jak ja to ciekawe wyzwanie:) I wszyscy razem możemy robić I TO - I TO. W tej przestrzeni mogę robić swoje warsztaty, zajmować się żywnością funkcjonalną, pomagać ludziom odkrywać plany ich duszy i... sprzedawać nieruchomości:) Jeja, jak cuuuuudnie:) Moja dusza i serce tańczą przy takich możliwościach:)

Ktoś chce tak jak ja? Zapraszam:)

wtorek, 18 listopada 2014

Za dużo empatii

Tak, tak... Ciekawe odkrycie

Tak wielu ludzi koło mnie, którzy tęsknią za mną i za moją empatią... I biorą, biorą, biorą. A jak wystawiam cenę - w końcu muszę z czegoś żyć - to odpadają. Martwią się o mnie, ale przecież wiem, że martwią się o siebie:)

Odkąd postawiłam tamę dla swojej empatii i zaczęłam bardziej biznesowo pracować - ale potrzebowałam do tego mentora - dużo się zmieniło NA KORZYŚĆ. Jestem z siebie dumna, choć niektóre spotkania bolą.

Dużo pracy przede mną. Empatia jest moim naturalnym darem, tylko...nauczyłam ludzi w moim otoczeniu, że jest za darmo. Mam swój pomysł, jak przekuć ten dar na zarabianie pieniędzy, ale wymaga on ode mnie, aby nauczyć otoczenie, że ja też potrzebuję żyć i że nie ma nic złego w zarabianiu pieniędzy z wykorzystaniem swoich mocnych stron, może nawet talentu:)

Tak mocno czuję teraz, że moje sprawy nabierają konkretnych kształtów, zaczynają mieć ręce i nogi... Potrzeba było się wysilić, poddać energii spotkań z ludźmi, ale od strony rozwoju biznesowego opłacało się bardzo:)

Co z tego dla Was?
  1. Troszczcie się o siebie, najlepiej jak umiecie - tylko wtedy będziecie mogli troszczyć się o innych.
  2. Trenujcie asertywność:)
  3. Przyjmujcie informacje zwrotne, ale pamiętajcie, że ludzie mówią o sobie:)

piątek, 14 listopada 2014

Lubię zarabiać pieniądze

Tak mało ludzi ostatnio spotykam, którzy mogą mi to powiedzieć... Za mało..

niedziela, 9 listopada 2014

Tyle osobistych zmian

Gdy zaczynałam swoje 90-dniowe wyzwanie nie miałam pojęcia, jakie znaczenie będzie ono miało dla mojego otoczenia. Wiedziałam, co chcę osiągnąć... Wiedziałam, że dużo pracy przede mną i że konieczne jest takie ułożenie spraw w domu, żeby móc zrobić, to co jest do zrobienia...

Po 60 dniach widzę już, jakie mam rezultaty. Zbliżam się do swojego celu i - jeszcze nie wiem, jaki on będzie dokładnie na końcu - szacuję, że będzie bardzo taki, jak oczekiwałam... I ciekawe jest to, że aby zrobić, to co zrobiłam do tej pory potrzebowałam dokonać wielkich zmian u siebie i w swoich relacjach w otoczeniu. Ot, choćby relacja z mamą. Nigdy nie były specjalnie wylewne, bałyśmy się nawet siebie, bo każde słowo "nie po myśli" wywoływało emocje (za którymi krył się strach, ego, i inne tego typu). A dzisiaj rozmawiamy o zdrowiu i o tym, że ani mnie, ani mojego brata nie stać na to, aby chorowała i ważne jest, aby zatroszczyła się o siebie. Może to zrobić moją metodą, ale może to zrobić swoją:) Byle to zrobiła. Tak więc 60 dni pracy to u mnie więcej luzu w tzw. trudnych relacjach i swoboda dla słyszenia "nie".

W relacjach biznesowych też widzę duże zmiany. Gdy zweryfikowałam z kim mogę COŚ zrobić, duża część ludzi kręcąca się koło mnie po prostu odkleiła się SAMA. Naprawdę nie zrobiłam nic. Po prostu dałam im przestrzeń, żeby odeszli:)

Co konkretnie zrobiłam?
  1. Podjęłam decyzję. Taką prawdziwą, bez możliwości odwrotu, z którą wiązało się wiele nowego. Coś jakby wyznaczyć kierunek podróży, kupić bilet, wsiąść do pociągu i oddać się drodze... Z zaufaniem, że wydarzy się to, co najistotniejsze.
  2. Spotkałam człowieka, z którym nawzajem się od siebie uczymy. Dla mnie - osobowościowo - zaufanie jest mega-istotne. A podróż z drugim człowiekiem, od którego się uczę i który się uczy ode mnie jest wyjątkowa. I przynosi rezultaty.
  3. Zrozumiałam więc istotę mentoringu. Aby być mentorem dla innych konieczne jest przejść przez własne wyzwanie. Mam więc swoją NOWĄ grupę docelową. Juppi... I wiele do nauczenia się:)
  4. Poznałam siłę konfrontacji. Uczę się więc być bardziej ekspansywna. Praca z sobą, z własną energią, z własnymi emocjami oraz osobistymi talentami przynosi rezultaty... Dzięki regularnym ćwiczeniom mózgu (m.in. podczas medytacji u Ani Niżyńskiej) jestem gotowa na wszystko "tu i teraz", odważna, otwarta na przychodzące pomysły i szanse, chyba też bardziej kreatywna, lepiej ogarniam się w czasie. A gdy zabrałam na medytacje mojego młodszego syna to poczułam jak mi się to wszystko, co zaczęłam 60 dni temu dopina. Tak miało być:)
Co z tego dla Ciebie?
  1. Podejmuj wyzwania i angażuj się w ich realizację. Mocno. Bez dawania sobie szansy na powrót do siebie starego.
  2. Każda prawdziwa zmiana wymaga wewnętrznej przemiany. Bądź odważny:)
  3. I zgódź się na to, że na niewiele rzeczy, spraw masz wpływ. Możesz zrobić tylko to co możesz - i nic więcej. To uczy pokory oraz odrobinę zmniejsza Twoje ego. To bardzo ważne, gdy pracujesz z ludźmi.
  4. Zrozum, że nadmierne oddawanie własnej przestrzeni innym nie prowadzi do niczego dobrego. Przestań dawać ludziom prezenty w postaci nadmiernego uznania. Człowiek to tylko człowiek. Nawet jeśli osiągnął w życiu tyle, że nie mieści Ci się w głowie, to jest tylko człowiekiem. Robi kupę, pije kawę, kłóci się z żoną i ma jeszcze inne swoje wady. Możesz więc mu się sprzeciwić, pokazać swój punkt widzenia czy swój pomysł na życie:)
Dobrej zabawy:)

czwartek, 6 listopada 2014

Personal brand

Ten trend obserwuję od pewnego czasu chodząc po rynku i spotykają się z ludźmi. Trenerzy, coachowie, doradcy mają nowe źródło utrzymania... A korporacyjne istoty (żeby nie powiedzieć szczury), wierzą, że to jest jedyna ścieżka na osiągnięcie sukcesu zawodowego... Obawiam się, że - niestety - tylko dla ekspertów ds personal brandingu. Bo zwykły Kowalski zamiast myśleć o szansach biznesowych, które dostaje na swojej drodze, zaczyna rozważać, czy aby przypadkiem jego decyzja nie wpłynie na jego personal brand...

Bogaci ludzie nie mają takich problemów. Jak masz pieniądze to nikt nie zakwestionuje Twojego personal brandu. Najwyżej potraktują Twoje ... innowacje jak zachcianki bogatego człowieka, przymrużą oczy i na tym się skończy. Bo każdy bogaty człowiek wie, że tylko robiąc rzeczy nowe, nietypowe, czasami dziwne ma szansę stworzyć nową jakość w swoim otoczeniu. I zwykle dokładnie na tym się bogaci:) Czy sądzisz, że Steve Jobs zastanawiał się nad swoim personal brandem, gdy chodził z modelem komputera pod pachą, który nawet nie działał, aby go pokazać inwestorom?

Jeśli chcesz być bogaty, jeśli chcesz mieć czym płacić rachunki, jeśli chcesz ... szukaj pieniędzy. A Twój personal brand natychmiast nabierze kolorów, o jakich nawet nie marzyłeś:)

sobota, 1 listopada 2014

Ignorancja

Czy ignorancja to postawa, stan ducha czy jakaś odmiana przekonań?


Pół biedy, gdy ignorujesz to, co nie istotne, małe i nie ma znaczenia. Gorzej, gdy ignorujesz istotną wiedzę po to, by mieć święty spokój...

Tak wielu ludzi nie wie, co będzie z nimi za 3 dni, za 3 miesiące, za rok... Nie mają planu B dla siebie, swoich rodzin, swoich biznesów. Na pytanie "co będzie z firmą?" odpowiadają "ktoś ją przejmie".

W tej postawie o dziwo celują mężczyźni. Nie rozumiem, bo to na nich ma niby spoczywać odpowiedzialność. Ale to chyba po prostu wynik genderowej rewolucji. Mężczyźni też chcą przez chwilę pobyć księżniczkami i nie myśleć o tym wszystkim, co wymaga myślenia. A kobiety zasuwają na dwóch etatach (praca + dom) i kombinują jak związać koniec z końcem i jak uruchomić uśpionego mężczyznę, żeby łatwiej ogarnąć przyszłość...




środa, 29 października 2014

Masz problem - zrób spotkanie....


Masz problem - zrób spotkanie....
Nie wiesz, co powiedzieć - zrób spotkanie...
Schrzaniłaś sprawę - zrób spotkanie...
Ludzie są niemili - zrób spotkanie...
Potrzebujesz pomocy - zrób spotkanie...
Nie masz czasu - zrób spotkanie...


piątek, 24 października 2014

Czy to, co robisz...?


Czy to, co robisz, robisz z miłości czy dla pieniędzy?

Pytanie mnie nie zdziwiło, ale było jak sprawdzian dla mnie, dla mojej postawy i dla mojego życia:)

A jak jest u Ciebie?
 

środa, 22 października 2014

Zmęczenie

Jestem zmęczona... Nigdy nie pracowałam w taki sposób:( Tak intensywnie... mimo, że robię w to, co kocham i tak jak kocham, to jednak taka intensywność jest dla mnie obca:)

Ale czy to oznacza, że jestem słaba? Nie, jestem po prostu zmęczona. Nie mam czasu na swój fitness, nie mam czasu dla rodziny, nie mam czasu na zakupy tego, co mi dobrze robi, żywię się w kawiarniach, piję kawę, a w czasie spotkań niektórzy ludzie wysysają ze mnie energię, a ja nie umiem się przed tym chronić, jeszcze... Przełożyłam nawet świętowanie moich urodzin na grudzień:)

Już umiem:

  • dzwonić, umawiać spotkania,
  • tworzyć atmosferę do dobrej rozmowy,
  • zadawać bardziej głębokie pytania niż wcześniej, 
  • prowadzić prezentacje z kartek i bez kartek, mówić o programie marketingowym, 
  • nieść wspaniałe wieści przydatne ludziom w moim otoczeniu, związane z zarabianiem dodatkowych pieniędzy,
  • przyciągać do siebie i do mojego pomysłu,
  • poszerzać świadomość ludzi w moim otoczeniu (i przy okazji swoją),
  • działać z entuzjazmem,
  • prosić o pomoc.

Jestem:

  • profesjonalnym networkerem,
  • holograficzna (mój PowerTeam wie o co chodzi:),
  • zaangażowana,

dlatego jestem zmęczona...

To wszystko w takiej intensywności naprawdę ma miejsce...